"Internet jest jak grypa - rozprzestrzenia się w zawrotnym tempie."
Czy internet może być nazwany chorobą? Czy takie stwierdzenie jest właściwe i nie bodzie w negatywny sposób świetności internetu? Postaram się dzisiaj odpowiedzieć na te pytania.
Dobrze wiemy, że nie wszystko możemy odczytać w dosłowny sposób, więc i tym razem powinniśmy spojrzeć na to przychylnie i mniej literalnie.
Można uzależnić się niemal od wszystkiego, również od internetu, a biorąc pod uwagę fakt, że uzależnienie jest pewnego rodzaju odstępstwem od pełni zdrowia, możemy
w przenośnym znaczeniu powiedzieć, że internet to choroba. Dlatego właśnie jest nazywany
chorobą XXI w.
Co raz bardziej skłonni jesteśmy powiedzieć, że dzieci rodząc się, właściwie od razu mają styczność z komputerami, smartphonami, a co za tym idzie również z internetem. One same nie mają już właściwie wpływu na to czy chcą być
"w sieci" czy też nie. Prócz zajęć, na które uczęszczają w szkole ucząc się obsługi komputerów i pracy w różnych programach, często zadawane im są także zadania domowe, do których potrzebne jest użycie internetu. Dlatego często zastanawiają mnie słowa oburzenia nauczycieli kierowane
w stronę uczniów "bo wy to bez tego internetu żyć nie potraficie".
Często w szkołach są organizowane pogadanki z rodzicami aby zwrócić uwagę na problem młodzieży jakim jest "spędzanie całego życia" w internecie. Owszem powinno się
z tym walczyć, ale zacznijmy od rozwiązywania problemu na swoim podwórku. Dzieci, młodzież, użytkownicy często prócz dennego, nic nie wnoszącego gapienia się w monitor, w sieci potrafią znaleźć zrozumienie i pomoc.
Internet niesie z sobą wiele niebezpieczeństw jest także czymś od czego po czasie ciężko jest się uwolnić, ale powinniśmy pamiętać, że jest to aktualnie nieodłączna część naszego życia i jedyne co to możemy starać się nie popaść w całkowite zapomnienie i żyć też poza "siecią", która stara się nas uwikłać i porwać z rzeczywistości.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Moofushi_Kandu_fish.jpg
CCBY
Można uzależnić się niemal od wszystkiego, również od internetu, a biorąc pod uwagę fakt, że uzależnienie jest pewnego rodzaju odstępstwem od pełni zdrowia, możemy
w przenośnym znaczeniu powiedzieć, że internet to choroba. Dlatego właśnie jest nazywany
chorobą XXI w.
Co raz bardziej skłonni jesteśmy powiedzieć, że dzieci rodząc się, właściwie od razu mają styczność z komputerami, smartphonami, a co za tym idzie również z internetem. One same nie mają już właściwie wpływu na to czy chcą być
"w sieci" czy też nie. Prócz zajęć, na które uczęszczają w szkole ucząc się obsługi komputerów i pracy w różnych programach, często zadawane im są także zadania domowe, do których potrzebne jest użycie internetu. Dlatego często zastanawiają mnie słowa oburzenia nauczycieli kierowane
w stronę uczniów "bo wy to bez tego internetu żyć nie potraficie".
Często w szkołach są organizowane pogadanki z rodzicami aby zwrócić uwagę na problem młodzieży jakim jest "spędzanie całego życia" w internecie. Owszem powinno się
z tym walczyć, ale zacznijmy od rozwiązywania problemu na swoim podwórku. Dzieci, młodzież, użytkownicy często prócz dennego, nic nie wnoszącego gapienia się w monitor, w sieci potrafią znaleźć zrozumienie i pomoc.
Internet niesie z sobą wiele niebezpieczeństw jest także czymś od czego po czasie ciężko jest się uwolnić, ale powinniśmy pamiętać, że jest to aktualnie nieodłączna część naszego życia i jedyne co to możemy starać się nie popaść w całkowite zapomnienie i żyć też poza "siecią", która stara się nas uwikłać i porwać z rzeczywistości.

https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Moofushi_Kandu_fish.jpg
CCBY
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz